Wspomnienia zostały napisane przez Czesława Klimkiewicza, mojego dziadka.
Szumny wiatr wionął po pustym stepie
I śnieżną zamieć w obłoki wzbił
Tam tuman biały rwie się i trzepie
Jak z huraganu rzęsisty pył
A po tym stepie wichrami gnana
Pędzi kibitka w daleki świat
Słychać, ach słychać dzwonek w oddali
Jak pogrzebowy ostatni jęk
Z kibitki widać postać młodzieńca
Dumne, lecz smutne wejrzenie miał
Na twarzy widać ślady rumieńca
Lecz i ten wkrótce zniknąć już miał
Wyjrzał z kibitki, potrząsnął dłonią
Nie dbał, że wzbudził w moskalu gniew
Twarz swą zwrócił w stronę zachodnią
i taki tęskny zanucił śpiew
Już ja nie ujże mojej rodziny
Ni ojca mego, ni matki mej
Ani mej lubej, drogiej dziewczyny
Nigdy, ach nigdy, nie ujże jej
Łotry w kajdany skuli me dłonie
Lecz wolnej duszy niezdolni skuć
Zdejmcie kajdany, dajcie mi broń
Ja was nauczę jak wolność czuć.
Rozpoczynam tekstem piosenki do słów Adama Mickiewicza, poświęconej
jego przyjaciołom skazanych na katorgę syberyjską, za działalność
na rzecz niepodległościową w tajnych organizacjach filomantów i filaretów, którzy zostali wykryci przez władze carskie. Do transportu skazańców, moskale używali wówczas tzw. kibitki,
z zaprzęgiem konym. Natomiast opisane poniżej wywózki na sybir setek tysięcy Bogu ducha winnych Polaków
odbywały się w wagonach bydlęcych.
